Seks ludzi starych

Felieton, Beautiful & Healthy, 2012 r.

... a myślałeś, że tylko młodzi mogą to robić?

„Badania, które mówią o intymnym pożyciu ludzi starych, określają tę grupę wiekową pomiędzy 50 a 85 rokiem życia. To zbyt pojemny worek i bardzo niesprawiedliwie wrzuca się do niego ludzi, którym do seniorów jeszcze daleko. Pięćdziesięciolatek nie jest trzęsącym się staruszkiem, tylko mężczyzną, który wciąż jeszcze może zachowywać młodzieńczy wygląd i sprawność seksualną na satysfakcjonującym poziomie. Podobnie jest z kobietą, która przekroczyła pięćdziesiątkę – nie odnajduję w niej stetryczenia, a jedynie dojrzałość i świadomość, które są bardzo pomocne w budowaniu udanego życia płciowego.

O seksie ludzi starych można mówić, gdy przekroczyli co najmniej 75. rok życia. Tak – o seksie, bo osoby te nadal mogą i uprawiają fizyczną miłość. Oczywiście nie wszystkie, ale tak samo jak nie wszyscy młodsi od nich mają wciąż dobrze funkcjonujące libido (...)”.



Całuj mnie... intymnie!

Felieton, matkapolka.com.pl, 2011 r.

„Dobrego kochanka poznać po tym, jak całuje – mawia moja znajoma, kobieta piękna i światowa. Wie, co mówi, bo przed tygodniem dokonała kolejnego, szóstego w swojej karierze małżeńskiej, obrzędu ceremonii ślubnej. Notabene, w Nowym Jorku, czerwonej sukni i z czarną (!) różą w dłoni.
Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że świeżo upieczona żona mówiąc o pocałunku, miała na myśli zwyczajowe dotknięcie ustami ust. Nie, nie chodzi również o tak zwany pocałunek głęboki, erotyczny, choć trudno i takiej etykietki mu nie nadać. Rzecz jednak ma się dalej i głębiej, niżej i goręcej. Tak, znacznie niżej niż sądzicie, Panowie (...)”.



Odłożenie broni, czyli chodźmy do łóżka!

Felieton, Skarbyafrodyty.pl, 2012 r.

„Konflikt w związku zawsze kładzie się cieniem na pożyciu intymnym pary. On i ona niby śpią nadal w jednym łóżku, ale dzieli ich niewidzialny mur. Czasem któreś z nich w końcu przenosi się na kanapę, powodując tym samym jeszcze większy rozdźwięk w kontaktach. A gdyby tak przerwać ciche dni niekoniecznie słowem...?

Jesteśmy inne niż mężczyźni. Może niekoniecznie rozdzielone aż taką odległością jak z Wenus do Marsa, ale na pewno mamy inne potrzeby, oczekiwania i inaczej reagujemy w różnych sytuacjach, szczególnie w sytuacjach konfliktu. Robienie dzikich awantur połączonych z rzucaniem talerzami jakoś szczególnie przypisywane jest kobietom, i chyba to nie żadna złośliwość, ale (przykra) prawda. Usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że jesteśmy bardziej emocjonalne, że „co na języku, to w głowie” i że bardziej przejmujemy się detalami niż oni (...)”.