Konrad Imiela
Nie chcę być Travoltą

Gazeta Wrocławska, 2001

(…)
Magda Wieteska: Piszesz teksty, komponujesz, śpiewasz. Jakie są Twoje fascynacje muzyczne, aktorskie?
Konrad Imiela: Muzyczne to na pewno Tom Waits, Miles Davis, Arthur H. Aktorskie? Powiem tak, podziwiam Kingę Preis, notabene moją sąsiadkę (mieszka piętro wyżej). Film, który zrobił na mnie wrażenie to "Wniebowzięci" - najpiękniejsza filmowa opowieść o przyjaźni. Teraz bardzo bliski jest mi też John Travolta, próbuję go oswajać w sobie.

M.W.: Stałeś się ostatnio popularny poprzez udział w wielkich przedsięwzięciach filmowych: rola Chamisa w "W pustyni i w puszczy", rola Didora w "Quo Vadis". Nie narzekasz na popularność?
K.I.: Bez przesady! W końcu to nie były główne role.

M.W.: Czuję, że masz chyba dosyć moich uszczypliwości. Porozmawiajmy o nałogach...
K.I.: Jesteś okropna. Ale nie myśl, że mnie wyprowadzisz z równowagi. Myślę, że jestem uzależniony od adrenaliny. Bez tego specyficznego dreszczyku emocji nie umiałbym żyć. Czasem zastanawiam się, czy nie jestem uzależniony od alkoholu.

M.W.: Pijak!
K.I.: Ale tu jestem dość wybredny: lubię dobre czerwone wytrawne wino i "Chartreusse" - likier ziołowy. Myślę, że ja nie jestem typem nałogowca.

M.W.: Wrocławianin, który zrobił na Tobie największe wrażenie?
K.I.: Bogdan Zdrojewski. Byłem pod wrażeniem jego prezydentury. Czułem się w naszym mieście bezpiecznie.
(…)